Just like in the movies.

The largest city in and the county seat of Passaic County, New Jersey, United States.
As of the 2010 United States Census, its population was 146,199, rendering it New Jersey’s third-most-populous city.Has the second-highest density of any U.S. city with over 100,000 people, behind only New York City. For 2015, the Census Bureau’s Population Estimates Program calculated a population of 147,754, an increase of 1.1% from the 2010 enumeration ranking the city the 177th-largest in the nation.
paterson 
Known as the „Silk City” for its dominant role in silk production during the latter half of the 19th century. The city has since evolved into a major destination for Hispanic emigrants as well as for immigrants from the Arab and Muslim world. It has the second-largest Muslim population in the United States.
__________________________________
Pod choinkę dostałem zamykany na zatrzask notes.

Jesus is away on bussines.

W związku z tym, że sytuacja nabiera rozpędu i rozmachu, a nikt oficjalnie nie wydał żadnych oświadczeń formalizujących stan faktyczny, zapytam wprost: czy już jesteśmy monarchią? od dziś, 19 listopada 2016 roku?

Czytam o najbardziej pogańskim przedsięwzięciu legitymizowanym przez Episkopat Polski, które odbywa się w krakowskim Łagiewnikach i skoro w tym cyrku bierze udział Prezydent RP i znacząca część posłów, to chciałbym wiedzieć, czy właśnie zmieniamy ustrój tego kraju. Niech ktoś powie. Mamy króla? Nie mamy? Co z prezydentem, konstytucją, porządkiem prawnym? z kim spotka się Trump kiedy przyjedzie do Polski, bo obawiam się, że Jezus może być ciut zajęty.

Oczywiście zabawny jest fakt, że w jednym z najbardziej antysemickich krajów Europy, gdzie słowo Żyd ciągle jest uznawane za obelgę, za króla Rzeczypospolitej obiera się właśnie kogoś z Narodu Wybranego. Rzecz jasna ja doskonale zdaję sobie sprawę, że dla większości polskich katolików Jezus był prostym chłopakiem spod Częstochowy a nie żadnym Żydem ( tak, to słowo się pisze dużą literą), który na domiar złego mówił po aramejsku. Co więcej zabili go właśnie ci okropni i źli Żydzi, na spółę z masonami, więc jak Jezus mógłby być Żydem skoro, został przez Żydów zabity? Niedorzeczne!

Za ciekawy uznaję też fakt, że jak głosi popularny Apel Jasnogórski Polska ma już królową: „Maryjo Królowo Polski” brzmi inwokacja jak dzwon.

Mamy więc króla i królową, by sprawę bardziej zagmatwać, intronizowany właśnie Jezus jest synem królowej, która oficjalnie nie została w formalny sposób wprowadzona na tron, chyba, że za taką ceremonię przyjąć obchody Milenium Chrztu Polski, kiedy to kardynał Wyszyński Polskę Maryi „zawierzył” – cokolwiek to znaczy.

Ostatnią refleksją, która towarzyszy całej tej sytuacji to stosunek samego uwikłanego przez Episkopat i rządzących w tą całą hecę Jezusa. Mam takie wrażenie, że deklarował on pewną niechęć do podobnych przedsięwzięć, co da się dość szybko zweryfikować sięgając do stosownych źródeł – choćby J 18, 33b-37.

Rozumiem, że można pewne sprawy lekceważyć ale żeby tak zupełnie wbrew i na przekór wybierać, osadzać i wikłać w szereg formalnych obowiązków wynikających z pełnionych funkcji? Czy to wypada? Pytań mam naprawdę mnóstwo w tej sprawie.

Ja tylko mam nadzieję, że nie wynikną z tego żadne kłopoty i perturbacje dyplomatyczne.

I żeby się  to wszystko nie skończyło tak, że w poniedziałek w Słubicach będzie 37 stopni w cieniu.

PeKaPe

Jadę pociągiem na trasie znanej mi do bólu, spieszę się raczej bardziej niż nie i gdzieś w połowie trasy z interkomu słyszę komunikat..”Szanowni Państwo, przepraszamy za utrudnienia ale zmuszeni jesteśmy do nieplanowanego postoju w związku z tym, że pociąg się pali. O szacowanym opóźnieniu poinformujemy w kolejnym komunikacie.”

Wyglądam przez okno i faktycznie..stoimy w szczerym polu, z lokomotywy dym, żar i iskry.. a potem powoli, z mozołem i ociężale jedziemy 20, może 25 km płonącym pociągiem.

Ja naprawdę swoich przygód w pociągach nie wymyślam. To się dzieje naprawdę. PKP..kurrrrrrrrwa.

Konklawe

Wszyscy kardynałowie na konklawe. Czwarta tura. Słynny totalny impas. Patrzyłem na kardynała Bissoliera. Miał niewielkie szanse.. Znaliśmy się od dziecka, razem cierpieliśmy wszelkie możliwe udręki.Patrzyłem na wysokiego zgarbionego kardynała Spencera, mojego mentora, najlepiej kwalifikowanego kandydata. Wyglądał tak mądrze. Nigdy nie ufałem mądrości. Jestem pewien, że już układał w głowie pierwsze orędzie, może nawet pierwszą encyklikę.

Patrzyłem na nich. I patrzyłem. A potem się modliłem. Oto modlitwa którą mełłem w zębach: „Panie, nie obchodzi mnie jakimi środkami, dozwolonymi bądź nie, wszystko jedno..ani czy Duch Święty mnie oświeci czy nie. Nie obchodzi mnie czy Twoim zdaniem się nadaje, czy jestem outsiderem, czy mam marne szanse, czy uważasz, że jestem słaby, że jestem łajdakiem. Nie obchodzi mnie kochanie bliźniego jak siebie samego.Nigdy nie pokocham go jak siebie samego. Obchodzi mnie tylko jedno Panie..to, że ja, a nie inni mogę się Tobie przydać.”

Pomodliłem się znów. Mocniej, aż prawie się zesrałem. Musiałem wcisnąć dupę w fotel żeby nie zapaskudzić.Spojrzałem prosto na Bessaliera i pomyślałem: „Boże, nie jego. Mnie.” Na Spencera. „Boże, nie jego. Mnie.” Powtórzyłem to z tysiąc razy przed kolejnym głosowaniem niczym mantrę.

Nie jego. Mnie. Nie jego. Mnie. Nie jego. Mnie. A pod koniec: nie ich. MNIE.

A teraz jestem papieżem. Nie oni. Ja.

Siostra Mary nazwałaby to cudem. Inni odpowiedzią na modlitwę. Ale ja..nie wiem.

Zbieleli usłyszawszy moje wybrane imię a ja pławiłem się w ich strachu. Zaczęło do nich docierać kim jestem. bo na tym polegał ich ogromny błąd – wybrali papieża, którego nie znali i dziś zaczęli go rozumieć. To ich wielki grzech, sądzili, że znają tego, kogo wybrali.

Powiedziałem nowe imię: Pius XIII. I zapomnieli podziękować Bogu, bo uznali, że ich nie oświecił, a ja zapomniałem bo myślałem podobnie. Kochałem siebie bardziej, niż bliźniego, bardziej niż Boga. Wierzę tylko w siebie. Jestem Panem Wszechmogącym, Lenni oświeciłeś siebie. Kurrrwa.

 

poep2

 

 

 

 

 

 

Tune Yards

Dawno nic mnie tak mnie muzycznie nie poraziło. Muzyka niestety razi coraz mniej, albo staje się z wiekiem coraz bardziej otępiały albo za dużo już widziałem, słyszałem i wszystko już było, wszystko jest wtórne i ciężko się złapać za głowę i jęknąć wow, a łatwiej marudzić, że wszystko nie takie i nie tak.

A tu żeby było przyjemniej, to oprócz muzyki miazgą jest również to, co dzieje się w teledyskach – i wizualnie, i koncepcyjnie, i dzieciaki, i totalne wariactwo..Nikt tu niczego raczej nie udaje, takich rzeczy udawać się nie da. Lubię, dużo lubię.

I jak się zastanawiałem kto to robi, co to za stado wariatów się tak bawi, to mi gogle mówią, że nie stado, a jedna sztuka i jeszcze w dodatku w spódnicy. Z dyskretnym wsparciem technologii i basu.

 

 

 

A jak oglądam jak Merrill muzykę robi, – a podglądać na szczęście można – to przychodzi mi do głowy jedno nazwisko: Ze. Nie wiem czy ona o tym wie, że czerpie z jego pomysłów chochlą i to w dodatku kilka dekad po tym, jak Tom Ze w taki sposób się bawił. To nieważne, może nie wiedzieć. To działa.

 

%d blogerów lubi to: